Dzisiaj jest: 18.8.2018, imieniny: Bogusława, Bronisława, Ilony

Jestem singielką, a nie starą panną i dobrze mi z tym! - Reportaż

Dodano: rok temu Czytane: 1225 Autor:

Podobno być singielką to świetna sprawa. 40-letnia Gosia opowiada o blaskach życia w pojedynkę...

Jestem singielką, a nie starą panną i dobrze mi z tym! - Reportaż
Nie koszulka tylko t-shirt, nie imprezka tylko party, nie stara panna tylko singielka. Polacy uwielbiają wplatać w swój ojczysty język zaporzyczenia z innych języków. Tylko po co? Czyżby słówka w obcym języku brzmiały lepiej? Czy T-SHIRT to coś lepszego niż koszulka? Czy impreza się nie uda jeśli nie będzie się nazywać PARTY? Czy bycie SINGIELKĄ to duma, a starą panną to wstyd? Zapytaliśmy o to Gosię, która żyje w pojedynkę od kilkunastu lat.

"Jestem singielką z wyboru i nie narzekam. Jeśli chodzi o nazewnictwo? Singielka brzmi jakoś tak dumniej, weselej, nie sądzisz? Stara panna - to określenie odeszło do lamusa i cieszy mnie to, bo źle mi się kojarzy. Ja jestem sama, bo tak chcę. Mogę robić co chcę, z kim chcę i nie muszę się nikomu z tego tłumaczyć.

Pamiętam jak to było gdy miałam 20 lat. Wszystkie babcie, ciotki, pociotki i inne stare baby na weselach i spotkaniach rodzinnych wciąż suszyły mi głowę i przy każdej możliwej okazji pytały o to samo. Masz chłopaka? A dlaczego nie masz? A kiedy będziesz miała? A byłaś w ogóle kiedykolwiek w związku? Masz już swoje lata, kiedy ty dzieci urodzisz... Po takich pytaniach od razu chciało mi się puścić pawia.

Co to kogo obchodzi czy kogoś mam czy nie mam? Jak chce mi się seksu to idę na dyskotekę! Czy każda kobieta musi mieć męża? Czy posiadanie dzieci jest tak kluczowe w życiu, że osoby które dzieci nie mają muszą być tak piętnowane? Na całe szczęście te czasy już minęły i mam to z głowy! Teraz mam 40 lat i ciotki, które w czasach młodości tak strasznie mnie wkurzały znalazły sobie inną ofiarę (moją kuzynkę, która jest od kilku lat w związku z facetem, z którym żyje bez ślubu). Teraz to ją dręczą, że jak tak długo jeszcze zamierza bla bla bla.... I to jest właściwie jedyna rzecz, która mnie wkurza w byciu singielką. To tłumaczenie się innym dlaczego jestem sama. Tak poza tym są same plusy!

Nie muszę się z nikim liczyć. Nie muszę się z nikim dzielić łóżkiem, łazienką, wypłatą. Nie muszę się przed nikim spowiadać ze swoich czynów i pytać o zgodę na cokolwiek. Jak mi się chce do kogoś przytulić przytulam się do kota. Koty są cudowne! Chodzą swoimi ścieżkami, ale dają się kochać i wbrew pozorom zawsze wracają. Czy nie mam instynktów, potrzeb seksualnych? Oczywiście, że mam! Każdy je ma i zaspokaja w różny sposób. Ja też sobie z tym radzę - różnie. Czasem jak mam dobry humor po prostu idę na dyskotekę, walę kilka szybkich drinków na odwagę i podrywam kolesia przy barze. Do klubów chyba większość samotnych facetów przychodzi w takim właśnie celu. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby któryś chciał czegoś więcej po takim jednym numerku. I to mi bardzo odpowiada. Nie ma wyrzutów sumienia, nikogo nie krzywdzę.

Moim zdaniem ważne w życiu w pojedynkę jest to czy jest to nasz świadomy wybór czy po prostu tak wyszło, a my się z tym nie zgadzamy, ale nie potrafimy sobie znaleźć partnera. Singielki lubią się trzymać razem. W sumie nic dziwnego, ich zamężne koleżanki albo wiecznie nie mają czasu albo wolą spędzać go z mężem i dziećmi.

Miałam kiedyś taką koleżankę, którą nazywałam w myślach singielką-desperatką. Była sama, ale tylko do czasu. Jak tylko na horyzoncie pojawił się jakikolwiek facet, leciała za nim jak jakaś młoda siksa w nadziei, że to będzie TO. Niestety za każdym razem udawało jej się, ale tylko na chwilę. Z żadnym facetem nie była dłużej niż kilka miesięcy. Najgorsze jest to, że gdy już była w tym swoim upragnionym związku zupełnie o mnie zapominała. Nagle nie z tego ni z owego przestawała odbierać telefon, odpisywać na smsy, a gdy ją spotykałam przypadkiem twierdziła, że nie miała ode mnie żadnej wiadomości. Smutne. Pewnie myślała, że może zechcę jej odbić faceta! Sęk w tym, że jej gust odnośnie mężczyzn był tak tragiczny, że musiałabym być chyba ślepa...

Ostatnim razem ta koleżanka trafiła na żonatego, ale zupełnie w niczym jej to nie przeszkadzało. Przespała się z nim kilka razy, a on kopnął ją w tyłek - nie wiem jak mogła pomyśleć, że będzie inaczej, że niby co, że zostawi dla niej żonę i dzieci!? Tacy kolesie co mają już ustabilizowane życie szukają jedynie przygody! Nikt normalny nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki, a już na pewno nie facet! Z kieratu w kierat - pewnie! Hahaha! Koleżanka przekonała się o tej logicznej prawdzie bardzo boleśnie. Nie dość, że gość ją zostawił to zrobił jej dziecko. Cudownie, prawda? Teraz nadal jest singielką, ale z bachorem! I teraz to ja nie chcę się z nią widywać, bo denerwują mnie dzieci.
Czy zamierzam być singielką do końca życia? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! Życie w pojedynkę to naprawdę same plusy!"


Czy bycie singlem naprawdę jest takie fajne jak to opisuje Gosia?

Czy samotna kobieta, która szuka miłości zawsze jest postrzegana jako desperatka?

Czy kobiety w związkach powinny się obawiać swoich samotnych koleżanek?




Jeśli chcesz o tym porozmawiać wbijaj na nasze FORUM.



 
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Polecane