Dzisiaj jest: 20.4.2018, imieniny: Agnieszki, Amalii, Czecha

Mamo pracuj!

Dodano: 6 miesięcy temu Czytane: 468 Autor:

Reportaż o trzech kobietach, które mimo tego, że postawiły na rodzicielstwo nie zrezygnowały z pracy.

Mamo pracuj!
Mamo pracuj! Mamo nie poddawaj się! Mamo wyjdź z domu i pokaż, że dasz radę!
Bohaterkami dzisiejszego reportażu są trzy kobiety, trzy matki, które podjęły pracę mimo przeciwności losu i każdego dnia udowadniają, że są świetnymi pracownikami. Ten reportaż powinien przeczytać każdy szef, który ma wątpliwości co do tego czy warto zatrudniać matkę.


"Kiedy zaszłam w ciążę i powiedziałam o tym w pracy mój szef powiedział, że mogę już nie przychodzić. Zostałam na lodzie, w ciąży, sama. Ojciec dziecka niestety też okazał się nieodpowiedzialnym facetem i na jakąkolwiek pomoc z jego strony nie mogłam liczyć." - wspomina Kasia - "To cena jaką musiałam zapłacić za swoją naiwność i w pracy i w życiu prywatnym.  2 lata pracowałam na czarno, ciągle czekając na umowę. Pracowałam tak, bo mój szef zapewniał, że bez umowy zarobię więcej niż na umowie. Cóż - za głupotę często płacimy najwyższą cenę. Myślałam, że nie dam rady, że się załamię, ale wiedziałam, że nie pozostaje mi nic innego jak walczyć. Kiedy byłam w ciąży dużo pomagali mi rodzice i to dzięki nim udało mi się przetrwać najgorsze czasy. Na szczęście moja ciąża była książkowa i miałam sporo siły na to żeby działać. Gdy straciłam pracę zaczęłam szukać zleceń w internecie. Na początku były to jakieś małe zlecenia: przepisywanie tekstu, robienie transkrypcji, copywriting. Któregoś dnia udało mi się znaleźć firmę, która szukała dyspozycyjnej osoby do pracy w domu. Ponieważ jedyne co było mi potrzebne to stałe łącze, komputer i mnóstwo wolnego czasu - to było coś co idealnie mi pasowało. Tym razem nie przyznałam się, że jestem w ciąży. Nie przyznałam się nawet, że urodziłam dziecko. Pracowałam tak przez prawie rok. Po roku powiedziałam, że chcę odejść bo chciałam w końcu mieć etat. Moja praca chyba bardzo spodobała się pracodawcy, bo postanowił zatrudnić mnie na umowę o pracę. Wtedy się przyznałam, że jestem matką. Chociaż to nie miało przecież wpływu na moją pracę, bo pracuję z domu, ale uznałam, że tak będzie uczciwie. Jego zdziwienie było ogromne. Facet nie spodziewał się chyba, że kobieta, która samotnie wychowuje dziecko może być tak zorganizowana i terminowa. Jestem dobrym pracownikiem i jestem z siebie dumna! Moim zdaniem nie ma lepszego pracownika niż matka. Dlaczego? A choćby dlatego, że matki są bardzo odpowiedzialne, bo mają na utrzymaniu małego człowieka i będą szanować pracę! Udowodniłam to sobie i swojemu nowemu szefowi. Matki w pracy górą!".

Kasia miała szczęście, że udało jej się znaleźć pracę, którą może wykonywać w domu. Coraz więcej jest na rynku ofert pracy zdalnej. To doskonałe wyjście nie tylko dla kobiet samotnie wychowujących dziecko.

Lena pracowała w dużej firmie przez kilka lat: "Kiedy się zatrudniałam w korporacji byłam jeszcze na studiach. Na początku dostałam umowę zlecenie, po skończeniu studiów zaproponowano mi umowę o pracę. Kiedy wyszłam za mąż mój szef przy każdej możliwej okazji podpytywał mnie czy przypadkiem nie planuję zajść w ciążę. Oczywiście, że planowałam! Nie mówiłam tego na głos, bo to moja osobista sprawa, ale bardzo chciałam być matką. Niestety przez kilka lat nie mogłam zajść w ciążę. Mimo leczenia wciąż się nie udawało. Któregoś dnia po prostu odpuściliśmy z mężem. Postanowiliśmy, że skupimy się na naszych karierach. Skoro nie możemy być rodzicami, to trudno. I jak to w życiu bywa, gdy pogodziłam się już z myślą o tym, że będziemy żyć tylko we dwójkę - zaszłam w ciążę! Nie ukrywam, że od razu poszłam na zwolnienie. Należało mi się. Przez tyle lat ciężko pracowałam, skupiałam się tylko na firmie, na awansach, pieniądzach. Chciałam w końcu odpocząć. To nie spodobało się mojemu szefowi. Nie zwolnił mnie gdy byłam w ciąży, nie mógł. Gdy wróciłam po urlopie macierzyńskim powiedział, że w pracy będą zwolnienia. Byłam pewna, że chodzi o mnie. Jednak wtedy też nie dostałam wypowiedzenia. Zamiast tego po pół roku dostałam awans, bo byłam najlepsza w moim zespole. Szef powiedział, że na początku typował mnie do zwolnienia, ale okazało się mam najlepsze wyniki sprzedaży, jestem najlepiej zorganizowana i bardzo podoba mu się to, że potrafię ogarnąć kilka spraw jednocześnie. Poza tym pracowałam szybko, bo nie chciałam zostawać po godzinach, musiałam przecież wracać do synka. Myślę, że takie cechy posiada każda matka. To nasza codzienność! Każda kobieta, która ma dziecko musi się nauczyć radzić sobie z kilkoma rzeczami na raz. Matki są niezniszczalne! Potrafią spać 3 godziny w nocy, a w dzień jak robocop pracować bardzo efektywne! Oczywiście szef nie omieszkał zażartować, że jak zacznę chodzić na zwolnienia to "może zmienić na mój temat zdanie", ale cóż, ten typ tak ma. Mój szef nigdy nie miał taktu, ale za to jest bardzo sprawiedliwy więc za to go cenię".

Korpo i bycie matką? - jeśli do tej pory myślałaś, że to się wyklucza to masz jeden przykład na to, że to nieprawda! Takich kobiet jak Lena na pewno jest więcej! Kobiety pracujące w dużych firmach wcale nie są nastawione jedynie na karierę, jak każdy mają przecież życie prywatne.

Marta swoją pierwszą pracę dostała rok po urodzeniu bliźniaczek: "Miałam dość siedzenia w domu" - zaczyna swoją opowieść - "Chociaż mój mąż zarabia bardzo dobrze, to chciałam iść do pracy dla siebie. Jestem aktywną kobietą i siedzenie w domu już bardzo mnie męczyło. Gdy tylko moje córki podrosły zaczęłam szukać pracy. Nie mówiłam o niczym mężowi, bo wiedziałam, że zaraz zacznie się gadanie o tym. Mój mąż twierdzi, że miejsce kobiety jest w domu, przy dzieciach. Nie zgadzam się z tym i postanowiłam, że mu udowodnię, że jestem kimś więcej niż matką-polką. Niestety wcale nie było mi łatwo znaleźć pracę. Mimo wysłania setek CV dostałam tylko jedną odpowiedź. Na początku odpuściłam. Stwierdziłam, że chyba nie nadaję się do pracy. Tak naprawdę to nigdy nigdzie nie pracowałam. Zaraz po studiach wyszłam za mąż i nie musiałam pracować. Potem zaszłam w ciążę. Mimo młodego wieku nie mam żadnego doświadczenia. Jednak nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Któregoś dnia będąc na zakupach w galerii spotkałam koleżankę ze szkolnej ławki. Tak od słowa do słowa okazało się, że koleżanka zamierza otworzyć sklep z biżuterią i szuka kogoś do pomocy. Praca w takim sklepie byłaby dla mnie doskonałym zajęciem, nie dość, że w końcu wyjdę z domu to jeszcze będę mogła robić to co lubię czyli sprzedawać biżuterię - pomyślałam.. Kiedyś na studiach robiłam sztuczną biżuterię i sprzedawałam ją w internecie. Z koleżanką dogadałam wszelkie szczegóły odnośnie mojej pracy, musiałam jeszcze tylko przekonać męża. Nie powiem, że poszło łatwo, bo mój mąż cały czas twierdził, że nie ma potrzeby żebym szła do pracy, albo że nie dam rady zajmować się domem, dziećmi i pracą jednocześnie. Jednak jakoś udało mi się go przekonać, że się myli. Na początku było mi trochę trudno, ale jak już sobie wszystko poukładałam, okazało się, że to było to czego mi brakowało w życiu! Bardzo dobrze że tak naciskałam na to żeby pracować. Chodzę do pracy na 6 godzin, w tym czasie moja mama na zamianę z moją teściową zajmują się dziećmi. Babcie są szczęśliwe, że mogą częściej widywać wnuczki, ja jestem szczęśliwa, że w końcu wyszłam do ludzi, a mąż, że tak naprawdę z jego perspektywy nie widzi żadnej zmiany no chyba, że mój uśmiech na twarzy. Uważam, że radzę sobie doskonale, w domu jest wszystko na czas zrobione: obiad, pranie, zakupy. W pracy mam szansę się rozwijać, bo ostatnio zaczęłam projektować biżuterię i namówiłam koleżankę żeby rozszerzyć ofertę o wyroby hand-made. Dlatego jak słyszę, że nie da się pogodzić "matkowania" i pracowania, to ogarnia mnie śmiech. Jedyne co nas ogranicza to zamknięty umysł i faceci, którzy twierdzą, że baby powinny nie wychodzić z domu. Może nie każda matka ma taką sytuację jak ja. Może nie każda ma teściową czy mamę do pomocy, ale rozwiązań jest przecież wiele. Trzeba tylko chcieć!".

Marta ma ogromne szczęście. Nie dość, że ma wyrozumiałego męża, to jeszcze kochane babcie, które wspierają ją w realizacji marzeń. Nie każda kobieta może się tak spełniać. Nie każda kobieta ma wsparcie w swoim partnerze.. szanujmy tych, którzy nam pomagają.

A ty jesteś pracującą matką?
Jak sobie radzisz?
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Komentarze (Ilość: 2)
Rosnąco Standardowy
  • Ja jestem matką pracującą!
    2017-11-02 15:53:20 Zgłoś
    Mam dwójkę dzieci, męża i pracę na etacie a nawet na dwóch. Jakoś daję radę, ale nie powiem, że bez pomocy. Gdyby mój mąż mi tyle nie pomagał co pomaga, gdyby babcia nie brała codziennie dzieci do siebie na kilka godzin... raczej by tak za kolorowo nie było..
  • fajny artykuł
    2017-11-03 13:03:00 Zgłoś
    Fajny artykuł. Motywujący, ale niestety rzeczywistośc nie zawsze jest taka jak tutaj jest opisane. Sa kobiety, które wychowują dzieci same. Ja tak mam. Moi rodzice nie żyją, mąz odszedł do kochanki, a ja zostałam sama w dwójką dzieci. łatwo nie jest., ale jakoś daje radę. Pozdrawiam! bardzo fajna strona, bedę zagladać!
Polecane
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.