Dzisiaj jest: 4.12.2022, imieniny: Barbary, Hieronima, Krystiana

Etymologia spod blachy

Dodano: 3 miesiące temu Czytane: 1873 Autor:

O nazwach aut, ich pochodzeniu i powstaniu słów kilka.

Etymologia spod blachy
Motoryzacyjne reklamy są jakieś dziwne. Bije od nich abstrakcją. Widzimy postać za kółkiem lśniącej bryki, a widoki zza szyby jakby żywcem wzięte ze świata fantasy. Do tego nienaganny lektor wypowiadający filozoficzne farmazony. Jakby samochód odmieniał życie jego posiadacza. Żeby jeszcze były zabawne i drogową scenką puszczały oko. Ale nie - drwętwa gadka i wizualne efekty. A może właśnie o to chodzi? W samym centrum pędząca fura, niczym koń w galopie. Zostawmy tęgie głowy marketingowców. Tym bardziej że nie mniej kolorowo bywa z pochodzeniem nazw samochodowych marek. W tym kontekście zdarzają się perełki.
 

Nazwiska królują


Nie da się ukryć, że wiele aut mianowanych zostało od swoich twórców. Jak dumny ojciec dający nazwisko dziecku. Można to potraktować jako akt próżności. Z drugiej zaś strony, w przypadku wyprodukowania badziewia uszczupli się estyma rodu. Naprędce ciężko podać przykład spektakularnej porażki. Może poszczególne modele, ale cała marka? Gdy kończy  się na planach koncepcyjnych, to świat siłą rzeczy o tym nie usłyszy? Lepiej pogadać o odnoszących sukces. Są to takie brandy jak: Bentley, Bugatti, Chevrolet, Chrysler, Citroën, Daimler, Ferrari, Ford, Honda, Maybach, Opel, Peugeot, Porsche, Suzuki czy Škoda. Tak, czeską myśl konstrukcyjną należy docenić - zwłaszcza zestawiając z naszą rodzimą mizerią. Nie wszyscy jednak z chlubą przeszli do historii. Taki Ferdinand Porsche działał na rzecz Trzeciej Rzeszy, nawet dla jej zbrojeniówki i jego zakłady korzystały z pracowników przymusowych. Jeżdżące cacka tego nie przesłonią. Fajnymi przypadkami są Dodge, Maserati oraz Renault, gdyż u zarania były to biznesy rodzinne. Aż pięciu braci Maserati stworzyło pojazd sygnowany ich nazwiskiem!
 

Na cudzą chwałę

 
Bywa, że auta stają się jeżdżącymi pomnikami. Nie jest to obce myślenie za Wielką Wodą. Tak uczczono pamięć znanego prezydenta USA, Abrahama Lincolna, linią ukierunkowaną na zamożnych klientów. Podobnie z nazwami Cadillac i Pontiac. Odnoszą się one do postaci historycznych łączonych z miastem Detroit, niegdyś serca światowej motoryzacji. Francuski podróżnik Antoine de la Mothe Cadillac założył miasto (jako fort). Pontiac był zaś zasłużonym wodzem plemienia Ottawa. Indianie ci wywodzą się z obszarów Wielkich Jezior i stąd też nazwa stolicy Kanady. Zostając przy Kraju Klonowego Liścia. Tamtejsza marka samochodów (Acadian) odnosi się do francuskiej społeczności kraju. Sytuacja Mercedesa jest nieco inna. Nazwę zawdzięcza... dziewczynie. Takie imię (z hiszp. oznacza łaskę) nosiła jedyna córka Emila Jellinka - austriackiego  przedsiębiorcy związanego z firmą Daimler. Henry Ford złożył hołd zmarłemu przedwcześnie synowi (choroba), wprowadzając na rynek pojazd jego imienia. Z biznesowego punktu widzenia Edsel stał się wielkim niewypałem. Na wzmiankę zasługuje także Toyota, którą założył pan Toyoda. Skąd ta pozornie kosmetyczna różnica? Sprawka szwagra założyciela. Miał kierować się irracjonalnymi przekonaniami czy odejściem od skojarzeń z rolnictwem (z jap. toyoda to urodzajne pola ryżowe). Do nazwisk podchodził zresztą koniunkturalnie, gdyż swoje wziął od żony...
 

Nudne skróty

 
Da się trywialnie przyciąć rozbudowane nazwy zakładów do postaci skrótów. Przykładami są: BMW, FIAT, GMC, SAAB, SEAT oraz pamiętające czasy radzieckie GAZ i ZiŁ. Niezawodność tamtejszych maszyn trafnie oddaje żartobliwe powiedzonko: ZiS-5 z góry jechać, pod górę pchać! Tyle złośliwości. Enigmatycznie brzmiąca Alfa Romeo to połączenie skrótu przedsiębiorstwa i jego właściciela (Nicola Romeo). Nissan przeszedł skomplikowaną drogę do obecnego nazewnictwa. Wreszcie, stanęło na oznaczeniu używanym przez  tokijskią giełdę. Wbrew pozorom Kia nie jest żadnym skrótowcem. Po koreańsku to powstać, wyjść z Azji. Podobnie z amerykańskim Geo (z gr. ziemia). Marki Jeep i Hummer sporo łączy. Powstały dla armii, aby z czasem trafić na rynek cywilny. Jeep ma niejasne pochodzenie. Hummer podczas służby nosił techniczny znak HMMWV. Aktualny termin do złudzenia przypomina hammer'a (z ang. młot).
 

Z tej ziemi...

 
Słabo reprezentowany jest świat przyrody. Widoczny jest brytyjski Jaguar, ale to rzadkość wśród aut osobowych. Eagle (z ang. orzeł) po dekadzie wycofany z produkcji, a  ponadczasowy Mustang działa pod szyldem Ford. Lepiej jest w innych typach. Sama tylko Polska powiła Tarpana (pickup), Wilka (terenowy), Żubra (ciężarowy) czy Żuka  (dostawczy). A wśród roślin przychodzi tylko na myśl sportowy Lotus (z ang. lotos). Wykorzystuje się też gotowe nazwy geograficzne. Polska propozycja pojazdu elektrycznego Izera  pożyczyła nazwę od rzeki, tak samo jak niesławna Wołga (pod szyldem GAZ). Czemu nie miasta? I tak samochód naszych dziadków (Warszawa) stoi w jednym szeregu z nowym dzieckiem chińskiej motoryzacji - Beijing (z ang. Pekin).
Troszkę egzotyki teraz. Nieznane szerzej Kish Khodro to irański producent współpracujący z Renault. Pierwszy człon to jedna z tamtejszych wysp, a drugi to po prostu samochód (jez. perski). Rumuni poszli bardzo daleko, obierając sobie całą krainę historyczną i rzymską prowincję, Dację (marka Dacia). Rozmach miał również Alpine (z fr. alpejski), posiłkując się najrozleglejszym europejskim pasmem górskim. W decyzji pomógł rajdowy sukces w Coupe des Alpes w 1954 roku.
 

...i nie z tej ziemi

 
W tym samym roku powstał pierwszy Trabant. Duma enerdowskich władz ma interesujący źródłosłów. Z niemieckiego jest towarzyszem podróży i satelitą (astronomia). Ziemski glob był zbyt ciasny dla kanadyjskich producentów Meteor'a (tzw. spadająca gwiazda). Subaru to już cała gromada gwiazd, bo tak właśnie po japońsku jest Plejada. Nie trzeba teleskopu do jej obserwacji na nocnym niebie. Z kolei, schodzące z hukiem ze światowej sceny koreańskie Daewoo, przekaz ma mocny - wielki wszechświat. Woo to także  jedno z imion szefa koncernu. Podwójne znaczenie ma Mercury oraz bliźniaczy Merkur. Hasła nawiązują do planety Układu Słonecznego, jak też mitologii rzymskiej. Merkury uchodził za patrona podróżnych, handlu, złodziei... Odpowiednik greckiego Hermesa - jegomościa z latającymi sandałami. My nie gorsi i powstała Syrena. Niegdyś królowa polskich szos miała oblicze wrogiej kobiety-ryby. Jeszcze terenówka Troller. Inspirowana humorzastymi leśnymi istotami z baśni skandynawskich. Jakoś to się klei, ale dlaczego to brazylijska  inicjatywa?
 

Bez zaszeregowania

 
Banalny wydźwięk ma Passport (z ang. paszport), Imperial (z ang. imperialny), Hyundai (z kor. nowoczesność) oraz japońskie Infiniti (ang. infinity to nieskończoność). Prosta, ale chwytliwa jest nazwa niemieckiego miejskiego samochodu Smart (z ang. bystry, zdolny). W sam raz na cel przeznaczenia. Azjatycka marka samochodów z górnej półki, Acura, ma już wyszukany żródłosłów. Łacińskie acu to coś wykonane z precyzją bądź mechanicznie precyzyjne. Dobrze wszystkim znany Volksvagen ma kontrowersyjne korzenie. Powstał przed wybuchem wojny, a palce w tym przedsięwzięciu maczał nie kto inny jak Porsche. Nazwa auta współgra z ówczesną ideologią państwa (z niem. samochód ludu). Pozostając u naszych zachodnich sąsiadów, słów kilka o Audi. Twórcą przedsiębiorstwa był August Horch, mający sądowy zakaz oznaczania pojazdów swym nazwiskiem. Stanowiło ono zastrzeżony znak towarowy jego byłej firmy. Skoro horch znaczy po niemiecku tyle co słuchaj (!), to poszukano analogii tego słowa w innym języku. Znów padło na łaciński. Inicjator nazwy to syn przyjaciela Horcha, dziesięciolatek o imieniu Heinrich. Jeśli ktoś uprawia golf bądź go ogląda, musi kojarzyć niewielki pojazd jeżdżący po polu gry. Mówi się na niego potocznie Melex. Nomenklatura wzięła się od firmy pod tym samym tytułem z siedzibą w Mielcu. Możemy szczycić się towarem eksportowym, będącym symbolem całej branży, niczym Adidas dla obuwia sportowego.
 

Rodzynki wyjęte z ciasta

 
Last but not least. Wbrew życiowej logice najsmaczniejsze kąski zostały na koniec. Na start pochwała dla ojców chrzestnych (nie mylić z mafią) samochodu Polonez. Nazwa wybitnie kojarząca się z polskością (taniec, muzyka), ze znamieniem światowości - ano francuskość robi efekt. Spoiwem jest osoba oraz twórczość Chopina. Na drugim biegunie jest Asüna z Kanady. Kariery w motoryzacji nie zrobiła, wycofana po niespełna 27 miesiącach, ale oryginalnym mianem błysnęła. Dziwactwo na miarę dziobaka. Istnieje takie żeńskie imię w Japonii (ma oznaczać Jabłoń Jutra), ale bez umlaut. Kropeczki są germańskim wynalazkiem nieznanym w Azji. Można domniemywać, że to chwyt marketingowy - wytwarzanie korzystnych skojarzeń.
Zaskakująco przedstawia się sytuacja z Mitsubishi. Trzy Orzechy Wodne - tak w wolnym tłumaczeniu z japońskiego brzmi nazwa po polsku. Kluczowy jest tu rombowaty kształt liści rośliny. Podwaliny obecnego koncernu dał półtora wieku temu Yatarō Iwasaki, tworząc... flotę statków handlowych. Na logo firmy obrał trzy ułożone koliście romby, inspirowany swoim rodowym herbem oraz pana feudalnego. Figiel kulturowy z brytyjskim Rover (z ang. włóczęga, wędrowiec). Początki działalności to produkcja jednośladów (np. Opel) pierwszych nowoczesnych rowerów. Los chciał, że w Polsce termin ten stał się wiodącym określeniem pojazdu z pedałami. Z czasem firma zajęła się motocyklami oraz samochodami. I tak rower został autem... albo na odwrót. Pora na crème de la crème. Oczy i uszy na szwedzkie Volvo. Rodowodu należy szukać w łacinie, a znaczy tyle co... toczę się. Poważnie. Hasło, które idealnie pasuje dla taczek i riksz, dla samochodów jest nieco dyskusyjne.
Źródło: wikipedia.org, pexels, autoweek.com,
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz Ukryj formularz
Captcha
Przepisz tekst widoczny na obrazku.
Zostań konsultantką AVON. Zgarnij nawet 45% rabatu i ciesz się najlepszymi kosmetykami! Rejestracja Avonu jest zupełnie niezobowiązująca i gwarantuje Ci niskie ceny oraz dodatkowe bonusy.